środa, 8 stycznia 2014

DIY.

Otworzyłem oczy. Przypomniałem sobie o Czajkowskim, oraz o tym, że wczoraj wracając samochodem do domu nie zmieniłem przez całą drogę, o ani jedną w przód czy w tył, stacji radiowej. Czemu? Bo leciało chiliZET. I chyba zaczynam rozumieć Stiga z TopGear. Muzyka klasyczna jest jedyną słuszną i pasującą zawsze nie zważając na okoliczności. Podniosłem się, wziąłem prysznic, pojechałem na kawę. Chodząc po dość szarym w tych dniach Gdańsku stwierdziłem, że nigdy nie zwracałem chyba uwagi na detale. Może tylko te najbardziej rzucające się w oczy jak dziewczyny z klubu GoGo, czy zaczepiający żule. Tyle wygrać. Tyle mieć pod ręką piękna. Na prawdę, nie wiem czy, którekolwiek z Was ma podobne odczucia, ale przechodząc na ten przykład nad Motławą, i obserwując dokładnie fasady budynków restauracji i saloników z bursztynem można zabłądzić wzrokiem na tyle, żeby ocknąć się przy Hiltonie- idąc od Długiej. W międzyczasie przegapić i dużo się spóźnić na odwiedziny Józefa K. w nowej lokalizacji. Polecam. Ej. Na prawdę. Polecam. Zarówno Józka jak i Fliska (Cafe Flisak 76). Wracając do płodności Uakari i ich czerwonych ryjców. Znowu zrobiłem przemeblowanie w pokoju. Ewolucja mojego umysłu nie zna granic. Przemeblowanie - ze słownika języka polskiego - to, uwaga- "zmiana ustawienia mebli", nie rozkręcanie ich i chowanie pod łóżkiem bo psują odczucia estetyczne mojego zboczonego mózgu. Niedługo moje przemeblowanie sięgnie przestawiania ścian. Chociaż to już remont. Także przearanżowałem moją wrzeszczową przestrzeń, zacząłem trochę więcej pisać, jeszcze nie zacząłem grać i utrudniać życia sąsiadom ale do tego też dążę i nie jestem już czynnym pedałem w związku. Tyle u mnie. Napisze przy kolejnym kacu. À propos! Usłyszałem przy barze ostatnio bardzo mądre zdanie. Czekaj, czekaj, jak to szło. Coś o piciu i pisaniu.