Jesteś tam gdzie jesteś i stoisz tam gdzie stoisz, chyba, że leżysz - albo siedzisz. Możesz też wisieć lub spadać, niejako zawieszony w mniej lub bardziej określonej przestrzeni. Tak czy owak, nie zmienisz tego. Zmienić się może sytuacja, a Ty bedziesz nadal w tym samym położeniu. Nie jestem do końca pewien tego co czuję to pisząc. Co dokładnie mam na myśli. Chyba, że dokładnie to co piszę.
Straszna noc w pracy minęła tak skrajnie jak dawno tego nie doświadczyłem. Ułamki sekund dzieliły momenty podskoków z nie opisanej radości i przypierdolenie komuś w ryj. Taka praca. Ludzie tacy. I złośliwości rzeczy nieżywych. Po pracy wracam do domu i pierwsze co, kładę się na łóżku a jedyne co może mi przeszkadzać, to śmierdzące skarpetki po całej nocy spędzonej w tanich butach z haemu czy innej wyspy. Rolety w wykuszu kołyszą się na ciepłym powietrzu z grzejnika. Falują równomiernie wpędzając mnie w ślepy zaułek zaciekawienia niczym ciekawym. Chociaż, jeśli chwilę dłużej nad tym pomyśl, to fizyka wydaj ssię być ciekawa. Leżę i zadaję sobie pytanie, czy dam radę przedrapać się przez, jak wydawać by się mogło, średniowieczne tapety i tynk - oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że w średniowieczu mogli w ten sposób nie wykańczać wnętrz - do pięknie rdzawych cegieł, mojego ulubionego w nowym domu - ryzalitu. Czy w moim łóżku mieszkają nieznane dotąd gatunki, gryzących mnie po nocach, owadów. Czy moje pranie już wyschło i czy gdy zasnę, obudzi mnie pierdolnięcie lustra o ziemię, bo rzem je pod tak dużym kątem pod ścianą oparł. Czy obudzę się na czas - czyli nie zaśpię do pracy dziś na czternastą. Pierdoły i wiewiórki. Przegrałem z dywizami [i z analfabetyzmem przyp. red.] . Pora spać. Miłego dnia.
sobota, 8 listopada 2014
Stinkyfeetfeelthebeatnonsensnonses.
niedziela, 2 listopada 2014
Oobejakjaniemoge.
Obudziłem się z głową pełną pomysłów. Chociaż mam wrażenie, że jednak trochę jeszcze spałem, bo aż nie możliwe. Miałem zamknięte oczy a przed nimi pojawiały się obrazy, które rozumiałem - mimo, że już prawie nic nie pamietam. Widziałem dwie drewniane albo ratanowe miski wypełnione bonami promocyjnymi. Na rzeczy. Nie pytajcie jakie. Pamiętam tylko duże 'co do kurwy nędzy?!' w moich myślach bo to nie były rzeczy, na które robi się bony promocyjne. Iks de. Widziałem też obraz z dużym plastikowym pudełkiem na płatki śniadaniowe, jak z amerykańskich filmów. Rzecz w tym, że było w lodówce - kto u licha trzyma płatki w lodówce?! Na dolnej półce, w prawym, tylnym rogu za czerwonymi, plastikowymi tubkami z ketchupem i sosem barbecue. Na pudełku była duża czarno-czerwona etykieta z wielkim napisem GAY CORN. Podobnym do logo strony Gazprom - o to też nie pytajcie - po prostu wiem. Myślę, że gdybym pospał jeszcze trochę to miałbym szansę na jakąś nagrodę. W dzidzinie. Rzeczowej. Nie wiem. Chyba jednak nie do końca się wyspałem. Odkreślam właśnie szóstą kreskę na ścianie więziennej celi. Szósta noc pod rząd w pracy i już zaczynam świrować. Starzeje się. To znaczy, że Ty też. Że kiedyś się spotkamy i będziemy sobie zmarszki wyliczać. Lubię zmarszczki, więc możesz do końca życia liczyć na mój uśmiech. I'm just saying. Albo selling. Myself.