niedziela, 2 października 2011

Jakjedzieszpalancie?!


Wpadło mi do głowy, że nigdy nie trafiłem na treściwy tekst przywołujący skojarzenia osób z samochodami, lub wręcz na odwrót, samochodów z ich właścicielami. Spędzając popołudnie na mieście, chodziłem i się przyglądałem. Ot co mi w oczodoły powpadało. Zaczynając od tych sławniejszych i bardziej oczywistych. Audi i Bayerische Motoren Werke- zarówno pierwsze jak i drugie raczej kojarzone jest z przypakowanymi, łysymi dresami, z tym, że w przypadku audi mam wrażenie, że nieco lepiej ubrani kosztem ujemnych zdolności intelektualnych a w BMW te przypakowane to wersja miniaturka tych większych uzyskana sposobami domowymi- wiadro z betonem, ciężki tapczan i noszenie worków z kartoflami.
Z Audi rzadko kiedy coś słychać zza opuszczonych szyb, jak już, to są to tak zwane manieczki. Z BMW podobnie, ale głośniej, z nutką bardziej popularnego techno. W modelach z szyberdachem częstą przypadłością jest komin lokomotywy, tak jakby chcieli dać wszystkim na około do zrozumienia, że w środku siedzi Snoop Dog z ekipą po odbiorze dostawy towaru.
Volkswagen- w tym wypadku w większości wypadków spotykam się z Golfami od pierwszej do czwartej generacji, często bardzo, ale to bardzo odpicowane wiejskimi sposobami podobnymi do tych, które stosowały osoby nazywane w latach dziewięćdziesiątych mianem ''panie majster'' w celach konserwacyjnych budynków i mieszkań. Zza szyb bardzo często tłusty bas polskiego hip hopu z wybrykami tego co w dwóch poprzednich przykładach. W środku na siedzeniu kierowcy raczej skromnie ubrane dresidła z klapkami na nogach i daszkami letnich czapek ustawionymi równolegle do osi pionowej ciała. Dym papierosowy ulatnia się zarówno przez dyskretnie- mniej lub bardziej lub w ogóle nie dyskretnie- uchylone szyby jak i z wystającej z tyłu rury wydechowej wraz z donośnym dźwiękiem wskazującym na stosowanie durszlaka zamiast tłumika.
Honda- auta dla mózgojebów- pomijając Ciebie Bartosz- wtajemniczeni zrozumieją. Zza szyb trance, psychodelic trance, alternatywny trance i acid-uplifting-goa-dupa [czyt. dwa ostatnie: goła dupa] trance. Szybcy i wściekli. I głośni. Zawsze. Jak nie za sprawą tłumika to za sprawą zestawu audio znajdującego się wewnątrz. Zakup lepszego audio i tak nie wiele daje, z racji troszeczkę gorzej spasowanych elementów... Hm. Wszystkich elementów- gorzej niż w bawarskich z pochodzenia samozwańczych władców świata motoryzacji wyżej wymienionych. W czego efekcie często nie jestem w stanie określić jakiej muzyki słuchają w środku. Jedno wiem na pewno. W rytm każdej z piosenek karoseria pulsuje w równym w miarę tempie.
Nissan Micra- młode damulki lubiące zawrotną prędkość, zawrotne manewry, zawrotną zawrotność nieprzewidywalności zachowań płci pięknej, oraz raczej młodzi, dobrze ubrani, często w garniturku, zadbani, ładnie uczesani kandydaci na wielkich biznesmenów.
Wszelakie małe tańsze od Micry- Fiaty i inne fiaty- zazwyczaj należą do studentów płci zarówno męskiej jak i damskiej, ale jak mam tylko okazję i szczęście odnotować to, że w środku siedzi to drugie to staram się trzymać z daleka. Sam gdybym kupował córce pierwsze auto- kupiłbym nie potrafiące za szybko jeździć auto, wywołujące wśród innych kierowców strach i obawy o własny lakier. Nie wiem jak was, ale małe usterki najbardziej mnie bolą jeśli chodzi o mojego pół-terenowego i ćwierć-wyścigowego Peugeota sto sześć. Przy czym- tym bardziej mi szkoda tak zwanej szkody całkowitej aut zestresowanych młodych padawanów w ruchu ulicznym. Z drugiej strony- tak czy inaczej trzymałbym się z daleka od tych małych szakali drogowych. Często widzę w nich za kierownicą starszych, przyślepawych i niedowidzących z umiejętnością szybkiej reakcji na poziomie dorównującym reakcji ślimaka- emerytów. Zauważyliście, że jak się podnosi ślimaka w górę to robi coś takiego co można by było przełożyć powolnie, a nawet bardzo powolnie wymówione sformułowanie:
"Czekaj, czy ja kurwa lubię poziomki..?"
A dopiero po dłużej chwili coś w stylu- ej, postaw mnie z powrotem na ziemię bo... Bo... Bo, bo pójdę do domu.
Kolejną tym razem- grupą samochodów jaka mi się rzuciła w światło reflektorów gdzieś po drodze jest banda aut służbowych. Sic! Istni szaleńcy. Mają w dupie Ciebie, siebie, swoje pojazdy i to czy droga jest prosta, kręta, dziurawa czy pod górkę, z górki i czy w ogóle nią powinni jechać czy nie. Auta są oszczędne, ale jednocześnie szybkie ale nie zawsze nadają się do sprytnych manewrów rzędu slalomu na podobieństwo najlepszych scen z Tokio Drift. Można? Można. Nawet, wielkim jak dupa słonia, dostawczakiem.
Ostatnia banda. oldschool'owe oldsmobile z oldtimer'owymi kierowcami. Samochody wyciągnięte z czasów walki ze smokami i szukania skarbów na bezludnych wyspach, niektóre doprowadzone do stanu- w miarę ok- niektóre nie- ale wszystkie jeżdżą. W środku albo zamiłowani w swoim pierwszym zakupie tryliard lat temu długowieczni dziadkowie, nie zamierzający umrzeć w naturalny sposób, albo studenci, którzy:
a- znaleźli i ukradli oldsmobila na skupie złomu,
b- wydali bezpodstawnie majątek za nie w stanie grata,
c- jak wyżej, ale z uzasadnieniem- bo doprowadzono go wcześniej do dobrego stanu albo jest dobrze zachowanym wykopaliskiem archeologicznym,
d- dostali w spadku po dziadku pradziadka,
e- stwierdzili nieświadomi zła ekonomicznego, które z czasem miałoby nadejść dla ich portfela, że oldschool'owe auto będzie w pytę,
f- są zwariowanymi wariatami z zamiłowaniami do klasyki archeomotoryzacji.
Jeszcze motocykliści i Ci na małych popierdółkach zwanych skuterami. Ci pierwsi to dobra i zgrana ekipa sprawiająca wrażenie cwaniaczków między samochodami- z całym do tego prawem. Dwa. Dwa! Nie cztery- koła. Trzykrotnie więcej mocy od standardowego auta przeciętnego Kowalskiego, trzykrotnie większe przyśpieszenie, i trzykrotnie większy lans w odniesieniu do oczu zarówno kobiet jak i mężczyzn. Co do tych drugich- krótki komentarz. Na przeciwko mojego podwórka na szycie słupka od ogrodzenia wisi kask jednego z nich- jak się domyślam, osrany przez ptactwo i podrapany przez koty. Bez odseparowanej od reszty ciała głowy w środku- sprawdziłem- ale wisi.
To chyba tyle. I bez urazy- szczęśliwi właściciele swoich dóbr kultury na czterech kółkach- tych mniej lub w ogóle nie wpasowanych w wyżej przytoczone schematy. Całuski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz