niedziela, 3 kwietnia 2011

Things goes sunny.


Niedziela. Trzeci kwietnia, za oknami piękne słońce, ludzie wygrzewający się na ławce przed domem, ptaszki śpiewają, przejechane żaby leżą na ulicach, z głośników płynie Beirut, czyli nic innego jak wiosna pełną gębą, a mnie oczywiście obowiązkowo dopada przeziębienie. Plan na dziś- leżeć w łóżku. Wolne żarty. Trzeba będzie nagiąć trochę narzucone przez fizjologię mojego organizmu powinności. Jeśli już o tym mowa. Drapanie się po tyłku, poprawianie spadających spodni, wyrzucanie kamieni z butów w trakcie spaceru po mieście, swędzące plecy, czyli rzeczy, przy których tak na prawdę często nie wiemy jak się zachować. Często spowodowane tylko i wyłącznie wybrykami funkcjonowania organizmu. Nigdy nie czytałem savoir-vivre'u aczkolwiek szczerze wątpię, że jest tam uwzględnione jak dyskretnie podrapać się po dupie- spowodowane jak choćby źle układającą się bielizną, żeby nie było nam głupio. Czemu nie może być to zaliczane we wszech ogólnej świadomości społecznej, do rzeczy naturalnych i każdemu człowiekowi się przydarzających. Spadające spodnie- niby uwarunkowane doborem rozmiaru spodni- guzik prawda. Osobiście posiadam kilka par spodni, które ledwo na siebie wciskam, a które, tak czy inaczej, ześlizgują mi się z tyłka pod- na przykład- ciężarem takich rzeczy, jak telefon komórkowy i portfel wypchany drobniakami. Może bardziej ogólnie. Jest wiele rzeczy, o których wstyd nam rozmawiać. W tych czasach coraz częściej przez różnorodność jakościową oferowanej przez producentów żywności produktów miewamy problemy żołądkowe. Chciałbym żeby kiedyś nastąpił moment, kiedy bez kozery mógłbym się pożalić na to, że musiałem spędzić godzinę na tronie w celu niby prostej czynności jaką jest defekacja. Potem zamartwiać się ze społecznością miasta w którym żyję o dalsze funkcjonowanie systemu kanalizacji naszej metropolii. Czasami na prawdę mam wrażenie, że wybryki mojego układu pokarmowego są w stanie zagrozić istnieniu planety. Myślę, że tego nawet słynna Godzilla by się nie powstydziła. Wiem, wiem. Ta notka jest kolejną, której nie musiałem publikować bo nie jest niczym ponadprzeciętnym. Tak tylko chciałem ponarzekać i jakoś przywitać ten wiosenny dzień. Pozdrawiam żaby. Te jeżdżące na kółkach też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz