piątek, 7 lutego 2014
Wetbreastcrashtest.
Sezon, ciągłej, wzajemnej masturbacji oralnej, nadrabiania rocznych zaległości filmowych, leżenia i grzania dupy w domu pod kocem wciąż jakby trwa. Doskonale świadczy o tym utrzymujący się śnieg- łamane na, lód- na ulicach. Zwierzyna wychodzi na polowanie tylko nocą, że to niby w ciemności na białym gorzej się w oczy rzuca. Liczydła sępów z energii i wodociągów ścigają się na klatce spółdzielni mieszkaniowej o pobijanie rekordów, co z kolei odbija się na naszych i tak już nadszczerbionych kontach bankowych przez zakupy rozgrzewających atmosferę specyfików- gdzie oczywiście mam świeczki na myśli. Oraz ciepłe i cieplejsze koce między innymi. Tymczasem mi, z nocnym trybem życia, w dodatku na gdańskiej starówce, cisną się na synapsy wielkie rozkminy, co za tym idzie- kilka konkluzji z wczorajszej nocy w pracy. Papier do dupy jest dobrym zagłówkiem, Pan Filip gra głośno, a homoseksualiści szybko się upijają i wygadują niestosowne rzeczy. Ale to pewnie nie wszystko. I nie wszyscy. Mróz spowalnia lub wręcz uwstecznia pracę moich szarych komórek, więc na większe powiązania, płynne przejścia między wątkami tu poruszanymi nie macie co liczyć. Kontynuując, chciałbym poruszyć kolejnych kilka mało istotnych aspektów egzystencji w korycie brodzika niedorozwojów ewolucji. Ostatnio jest tak zimno, że jak robię to co wiadome, opuszczam spodnie tylko do połowy ud. Na szczęście takiej skrajności doznałem jak na razie tylko w pracy jak nam klimatyzacja się wzięła i się zepsuła. Najgorsze mrozy podobno już minęły, co uważam, że dzielnie przetrwałem, więc jest dobrze. A będzie jeszcze lepiej- jak to mawia Pan Grzegorz. Zima sprowokowała mnie do ryzykowania życia ukracając sobie podróż, na przełaj drogi szerokości pasa startowego dla modelu Airbus 380, przemierzając niejednokrotnie zaspy jak na Uralu.
Kojarzycie film Coyote Ugly, co w oczywisty sposób tłumaczy się na polskie jako Wygrane marzenia? Epickie imprezy z tańcem na barze, tłuczeniem szkła i ogólną rozpierduchą na sali? Tak mi mniej więcej mija każdy weekend, czy to w pracy czy poza nią, ale w tym samym miejscu. Tyle tylko, że za barem nie robimy sobie zbyt często zawodów miss mokrego podkoszulka. Częściej na zapleczu. Ale pisząc więcej, musiałbym Was wytropić i zabić. Taka sytuacja. Dni uciekają jak woda między palcami, noce się dłużą, a ja już mylę beton suchy z jeziorem okalającym moje auto ze stron wszelakich. Na szczęście po ciemku. Także zwierzyno, bierz przykład z natury i chowaj się gdzie? W kałużach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz