
Pomimo świadomości, że już nigdy nie będę miał okazji, a raczej szansy, na wspólny wyjazd z całą rodziną, widzę, że jednak wartości rodzinne w tym zdegenerowanym świecie jeszcze nie umarły, nawet we mnie. Pisząc o całej rodzinie mam na myśli ojca, matkę i brata. Zaledwie kilka minut temu miałem wizję wspólnego wyjazdu w góry czy gdziekolwiek. Przed oczami widziałem kalejdoskop wspólnych zdjęć z przeszłości i możliwości na przyszłość, gdyby nie to, że ta rodzina już nie istnieje. Przynajmniej po części. Czemu mnie tak nagle wzięło na myślenie o tym? Chyba kumulacja wszystkiego co widziałem i dowiadywałem się na przestrzeni ostatnich kilku lat. Wczoraj mój ojciec dostał zdjęcie od mojego brata, który wyjechał do Norwegii do pracy. Pożyczyłem mu mój samochód- co początkowo było jedyną rzeczą, która mnie wiązała z jego wyjazdem i tak na prawdę jedyną rzeczą, która mnie obchodziła. Zdjęcie zrobił z nabrzeża Danii gdzie wczoraj dojechał ów samochodem, którego to ochrzciłem imieniem George. W treści wpisał:
"Wlaśnie dojechalem ale jakos promu nie widze :) "
co mnie serdecznie rozśmieszyło. Poza tym, to świetne zdjęcie. I mimo tego, że szczerze go nienawidzę to jednak go kocham.
Wracając do meritum. Rodziny się rozpadają, ojcowie zostawiają matki z dziećmi i wieloma sprawami dotyczącymi życia w rodzinnym domu, i na odwrót. Ci pierwsi wg mnie utracili charakter, albo inaczej- stereotyp- prawdziwych ojców. Opiekunów rodziny. Teraz większość z nich to cioty i obiboki, nie dające sobie rady z życiem. Nie ubliżając normalnym ojcom, którzy sobie dają radę. Ten świat potrzebuje jakiegoś guru-psychologa. I co ważne- nie tylko mój świat. Ważne, bo nie wyobrażam sobie jak to będzie wyglądać za parę lat. Skoro już teraz trzynastolatkowie potrafią sobie lepiej radzić i być większymi skurwielami od ich ojców i matek razem w kupę wziętych- osobowo i duchowo. Przeraża i bawi. Moje dobrze przeze mnie wychowane w przyszłości dzieci będą miały rówieśników, których sam się będę bał. No chyba, że zapiszę się zawczasu na kurs samoobrony, albo poznam tajniki rdzennego kung-fu prosto z Klasztoru Szaolin- gdyby jeszcze takowy istniał. Bo to co z niego zostało to (...) Nie istotne. Temat tabu na inną debatę monologu moich płynnych myśli. Swoją drogą a 'propos trzynastolatków- społeczeństwo- nie tylko to młode, zaczęło popadać w skrajności. Młodzi stają się największym skurwysyństwem, zastraszając starszych. Ci z kolei stają się rozklejeni i wrażliwi na ledwo muśnięcie z przeciwieństwami losu. Co się porobiło?
Wieczory coraz zimniejsze, śniegu na razie nie przybywa, i dobrze, bo już nie byłoby gdzie odsypywać nadmiar z chodników i parkingów. Drogowcy zaskoczyli zimę, postanowili nie odśnieżać. Jak- nie dosłownie, ale- stwierdził mój dobry znajomy. Dobranoc.
1 komentarz:
Świat obrócił się o 180 stopni z tego względu, ze dziecko chce szybko dorosnąć... Lecz kiedy tak spieszy pomija pewne etapy i kiedy można powiedzieć, ze jest na tej swojej mecie wtedy zaczyna oglądać to co minął.
Aby kwiat róży nie stracił swego uroku potrzebuje czasu by spokojnie dojrzeć ;)
Prześlij komentarz