poniedziałek, 4 kwietnia 2011


Słowa pozostają słowami. Wyobraźcie sobie sytuację. Stoi przed wami tłum ludzi słuchający waszego monologu, do którego przygotowywaliście się przynajmniej tydzień. Produkujecie się, wylewacie przed nimi, starając się dobrać jak najdoskonalsze słowa określające wasz węzeł myśli. Po tym wszystkim, słyszycie w zamian- ciszę. Tak właśnie giną wielcy artyści, poeci, muzycy, twórcy dzieł na ogół podobających się. Nie mam pojęcia czy jest to kwestia wstydu czy jakichś dziwnych barier mających coś wspólnego z aspołecznością. Ale zauważyłem, że ludzie wolą pozostać w większości wypadków anonimowi. Zawsze tak było, że gdy tylko nauczycielka w klasie zapytała o coś, nigdy nie było chętnych do pierwszej odpowiedzi. Dopiero po pierwszych odzewach mogła odezwać się cała klasa. Czemu? Nie do końca rozumiem, pomimo tego, że sam w tym często uczestniczyłem jako milczące ogniwo. Tworząc całe to epickie gówno jakim jest ten blog często oczekuję wielu komentarzy i tym podobnych. Czemu? Wyjaśniłem na samym początku. Nie chodzi o to, że pożądam pewnego rodzaju sławy czy czegokolwiek takiego. Chodzi o sam odzew. Odbicie piłeczki. Czemu to wszystko pisze. Już mówię. Dlatego, żeby was zachęcić. Żyjemy w czasach maksymalnie społecznych. Kontakty międzyludzkie stały się takim łatwym do osiągnięcia elementem życia, że często przechodzi to moje najśmielsze oczekiwania i wyobrażenia. Sterta portali społecznościowych, miliardy zdjęć prywatnych krążących po sieci. Tak sobie myślę, że dzieci mają teraz przejebane. Na prawdę. Gdybym ja miał takie możliwości w wieku dziesięciu lat- przerażałoby to mnie i martwiłbym się o swoje zdrowie psychiczne. Pośrednio oczy, a bezpośrednio mózg człowieka też ma swoje granice. Tyczy się przede wszystkim możliwości na przyswojenie ilości informacji. Nie wiem jak wy, ale ja się wychowałem na tak zwanym podwórku. Biegając z dzieciakami "z ulicy", grając w krawężniki, podchody i skacząc po drzewach. Zupełnie odcięty od całego świata, który jest teraz w zasięgu kilku kliknięć myszką, dzieci ówcześnie rozkwitających życiem na tym przerażającym świecie. Można by było się doszukiwać dozy staroświeckości w moim podejściu, ale na Boga- czy kogośtam- wyobrażacie sobie wasze dzieciństwo z tym wszystkim co jest dostępne teraz? Prawdopodobnie wielu z nas nie dałoby sobie rady. I'm just saying. Tak oto płynnie przeszedłem z żalu do elementu krystalizującego sens istnienia tych wpisów. Zachęcam. Otwórzcie się. Jestem na prawdę ciekaw waszych opinii i przemyśleń.

8 komentarzy:

Unknown pisze...

Zastanawiałeś się, czy też może ta cisza nie jest spowodowana zdumieniem słuchających, albo ich nieśmiałością? Albo inaczej. Zauważ, że ten blog, jakby nie było też jest społecznościowy. Może oni nie chcą odbijać piłeczki jak wszyscy inni patrzą? Hmm nie wypowiadam się za "nich", ale ja wole z Tobą biegać po drzewach i tam debatować, komentować, słuchać, gadać o wszystkim niczym i o tym kto zgarnął więcej punktów w krawężniki. ;) Docjan

Piotr Rabit Fiuk pisze...

Wyobraziłeś sobie sytuację opisywaną na początku? ;)

Unknown pisze...

Tak stałem tam przed tym tłumem i zastanawiałem się, po co to robię :) a następnie odwróciłem się do nich tyłem, by to wszystko powiedzieć najbliższej mi osobie. ;)

Piotr Rabit Fiuk pisze...

Najbliższej osobie mówię to co mam jej mówić w cztery oczy :) tutaj piszę dla społeczeństwa.

Unknown pisze...

...a społeczeństwo będzie milczeć, i ty już na bank wiesz dlaczego tak niestety jest... ;) "Never tell your problems to anyone...20% don't care and the other 80% are glad you have them"

Pani Bax pisze...

może im się nie podobało ;p

nie zgodzę się z tym, że "Żyjemy w czasach maksymalnie społecznych.", portale społecznościowe sprytnie tak to tłumaczą, ale skupienie u siebie kilkudziesięciu milionów ludzi wysyłających smsy na głupoty i czytających po kilkanaście reklam na sekundę jest dla założycieli zarobkiem. dzieci wywlekają swoje niedojrzałe jeszcze wnętrze (osobowość) na widok publiczny i kształtują je wraz z oceną i upodobaniem innych, zamiast określić samego siebie według swoich kryteriów wyznaczanych poprzez własny rozum (ewolucja zawróciła). oglądają czyjś fałszywie wykreowany świat zamiast poznawać swój, i to poznawać go całym sobą, uczestnicząc w nim, tzn. wolą posiedzieć na pudelku i fejsie niż iść ze znajomymi do kina, klubu, na piwo, koncert, czy w ogóle gdzieś (no chyba z tymi rozrywkami dla dzieci przesadziłam) albo wolą napisać smsa niż zadzwonić i usłyszeć głos znajomka. żyjemy raczej w czasach niebezpiecznych, odsączonych, wyblakłych, pomimo wszelkich dogodności nie potrafimy często cieszyć się z życia nie zauważając go, nie szanując, właśnie przez to że nie przeżywamy w pełni dzieciństwa. w ten oto sposób mamy wiele 'dorosłych dzieci' lub 'dziecięcych dorosłych', co jest przecież sprzeczne z naszą naturą.
i oto odpowiedź na Twoje refleksje, może ludzie nie potrafią wypowiedzieć słowa bo boją się wziąć za nie odpowiedzialności, może odzew na swój monolog znajdziesz dopiero na facebook'u lub w skrzynce (rzecz jasna nie pocztowej, bo któż odważyłby się napisać list własnym charakterem pisma i splamić odpowiedzialnością za własne słowa - łatwiej przecież i wygodniej napisać lakoniczną wiadomość), zapewne będzie to tekst wyrażający zachwyt nad pracą tak długo przez Ciebie przygotowywaną: 'zajebiste!'.

Piotr Rabit Fiuk pisze...

I właśnie o to mi chodziło. Zarobek dla założycieli, ale skutkiem "lepszego" kontaktu wewnątrz-społecznego. W tym sensie, że te dzieci o których mowa, przeniesione kilkanaście lat wstecz, nie miałyby możliwości "wywlekać" swojego niedojrzałego ja na tak silne czynniki jakimi są widok publiczny i jego opinia. Pisząc o maksymalnym uspołecznieniu tych czasów miałem właśnie to na myśli. Możliwości.
Co do odpowiedzi na moje wypociny w formie krótkiej wiadomości prywatnej- ma Pani całkowitą rację. Tak właśnie jest. Słyszę opinię- prywatnie. Dlatego też dochodzę do wniosku, że społeczeństwo nadal w jakimś sensie woli pozostać anonimowe- względem tego co jest na zewnątrz. Co z kolei mnie dziwi- bo przecież zakładają profile społecznościowe i wrzucają na 'ścianę' wszystko jak leci, często rzeczy bardzo intymnie określające ich sylwetkę osobową. Co prawda często posługując się już gotowym narzędziem, zamiast własnych słów.

badgateway pisze...

Nawet jeśli usłyszysz odzew to w dzisiejszych czasach niestety niejednokrotnie będzie on jednym słowem. Dobre, złe, świetne itp.
Nie narzekam aż tak na dzisiejszych dziesięciolatków, bo na swoje szczęście u mnie po wyjrzeniu przez okno jest ich wielu, a nastolatków widać na ulicach. Choć nie powiem, nie tak jak kiedyś gdy ja miałam swoje 10lat. Świat umiera, ludzie umierają. Ale powoli, póki co nie ma aż tak gwałtownej "śmierci cywilizacyjnej". Wiele też zależy od tego co zrobi rodzic, jak się zachowa, jak wychowa dziecko (chodzi mi o internet). Ależ oczywiście! Dziecko ma jeszcze telefon! Fakt, ma. Ostatnio przeraziły mnie dziewczynki z podstawówki, które kreowały się na niewiadomo co w kwestii ubioru, słuchały Peji czy czegoś takiego i podczas rozmowy przeklinały. Ot cudowność internetu.
Co do odzewu - jasne, jest to trudne w dzisiejszych czasach uzyskać odzew. Jeśli wypowiada się przed tłumem ludzi to jest jak napisałeś, o odzew ciężko. Wydaje mi się, że to z powodu istnienia czegoś takiego jak "trema" i "zbłaźnienie". Ludzie często boją się swojego zdania, bo ich zdanie może różnić się od tego, jakie ma większość ludzi, czyli... Po prostu się boi. A jeśli się pisze bloga? Często lenistwo powstrzymuje ludzi przed odezwaniem się, bo niektórym nawet napisanie czegoś sprawia wielki problem.

Prześlij komentarz