środa, 8 czerwca 2011

Cheapestwaytobecool.


Nie równy start. Tematyka dość powszechna, bo w końcu jest sporo osób nowobogackich, które są w porządku mimo tego, że nagle- albo i nie nagle- doznają napływu pieniędzy. Chociażby takim osobom nigdy nie sprawia kłopotu kwestia powrotu do domu z melanżu. jak się domyślam, nie jestem jedyną osobą, której zdarzyło się, że gdyby nie kasa, wsiadłyby, albo spełnieniem marzeń byłaby taksówka prosto pod dom instead of czekanie pół godziny na autobus, który nie dość, że nie dojeżdża tam gdzie potrzeba to na dodatek przepełnia go społeczeństwo stwarzające potencjalne problemy nazywane powszechnie chuligaństwem. Siedząc na murku jakiegoś oddziału bankowego we Wrzeszczu i wspominając słowa mojego dobrego przyjaciela Dominika naszła mnie takowa rozkmina na ten temat. Od dłuższego czasu planowałem napisać coś o koncercie na którym byłem, albo o samotności jaka mnie zastała po rozstaniu się z moją ukochaną, ale padło w końcu na temat bardziej przyziemny i nieobcy prawie każdemu z nas. Znając życie, jutro jak będę chciał publikować tę notkę będę o niej myślał dość sceptycznie i z wielkim dystansem, ale ciul tam. Wszak w końcu powinniśmy żyć aktualnie trwającą chwilą, według doktryn sławetnego carpe diem. Abstrahując, po ulicach Wrzeszcza nocą biegają szczury, bez jaj, albo bez żartów, z jajami- o ile mi dobrze wiadomo. Tęsknie za swoim już nie egzystującym szczurem. Ostatnio często sam sobie wspominam o zamiarze nabycia własnego psa, w chwili kiedy już się wyprowadzę na swoje. I tu wracając do wątku mamony- życzę z całego serca każdej przejawiającej inteligencję i zaradność osobie sukcesu. Zauważyłem, że ostatnimi czasy przejawia się atmosfera sprzyjająca nagłemu wzrostu majątku debilom. Kto z nas do nich nie należy? Wiecie jak uzyskać papier toaletowy z tych wszystkich pierwiastków go tworzących? No właśnie. Co my byśmy zrobili gdyby nie ta banda mądrych ludzi, którzy to wszystko wymyślają. Do boju! I mimo, że to nie jedyna trosk jakie się we mnie zatliły w tę noc- bo w końcu widziałem ludzi śpiących na prawdę pod mostem i przewracających się o godzinie trzeciej trzydzieści z boku na bok- taki tam trip, w oczekiwaniu na upragniony autobus- ale też to, że o tej godzinie świat na prawdę, jeśli tylko ktoś potrafi otworzyć oczy, mimo upojenia alkoholowego, wygląda zupełnie inaczej. Z jednej strony gorzej, a z drugiej... Czy to nie lepsze rozwiązanie na obecną teraźniejszość? Nietrzeźwy i zamglony wzrok patrzący na to wszystko? Teraz wiem chyba tylko jedno- nie myśląc już o nowobogackich skurwysynach- nikim innym, tylko o skurwysynach- marzy mi się ciepły tost, herbata i jajecznica z 4 jajek, z ketchupem i ewentualnym ze srem (plus szczypiorek dla bardziej wymagających). I papieros. Światła przy ulicach gasną, poranek wita. Tymczasem- pozdrawiam wszystkich z Pruszcza wracających z Gdańska późną porą, tak poranną w charakterze o tej porze roku. Damy radę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz