
Po kilkunastu ostatnich eskapadach dochodzę do wniosku iż troszkę inaczej postrzegam stwierdzenie ''Bóg nas nienawidzi''. Na każdym kroku można spotkać tyle ścierwa, że nie jeden Chrystus Zbawiciel nie byłby w stanie tego udźwignąć. Dużo osób mi wiele razy mówiło, że to całe życie jest do dupy, że żyć nie warto. Nie pamiętając o tym, że w jakimś jednak celu się urodzili. Większym czy mniejszym. Każdy z nas ma jakiś swój cel. Sednem jest stu procentowa świadomość tego co nas otacza. Często jesteśmy kompletnie nie świadomi tego, że jesteśmy cząsteczką powodującą kogoś uśmiech na twarzy, albo wywołującą myśl: ''jednak są zajebiści ludzie na tym świecie, żyć warto''. I tu znów przywołam, ''dobrze jest''. I tak właśnie jest. Albo inaczej. Bo powinno być tak, jak chcemy żeby było- oczywiście w granicach rozsądku. Przy okazji pisania ostatniej notki zgubiłem czapkę. Po prawie godzinie, wróciłem w to miejsce kompletnie nie świadom zguby i ją znalazłem. Właśnie o tym mówię. Ktoś pewnie przechodził obok niej i myślał- ''oho, dobra impreza była''. No chyba, że inaczej- ''no tak, jakiś menel zgubił czapkę''- czego nie brałbym za negatyw. W końcu, robi się coraz cieplej, trzeba chwytać słońce a nie w czapce, zimowej, po nocy chodzić- nie pytajcie co robiła zimowa, wełniana czapka w mojej tylnej, dość luźnej kieszeni. O takich nieświadomych dla nas samych przypadkach można by było gdybać bez uwagi na przemijający czas, ale myślę, że warto o tym pamiętać. Wiele rzeczy się dzieje, rzeczy, które dla nas nie koniecznie są dobre, a dla reszty otaczającego nas świata są w jakiś sposób korzystne, i po prostu trzeba iść dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz