środa, 2 lutego 2011

Addiction.


Silna motywacja, dużo optymizmu i energii, pozytywna myśl. Dobry początek dnia. I tak też było przez- on- cały. Energiczne zerwanie się z łóżka- jak zwykle spóźniony jeśli chodzi o wcześniej ustalone we własnej głowie zamiary. Wycieczka po sklepie z towarzyszącymi, do końca z resztą dnia, problemami z koncentracją, w celach zakupu składników na docelowo- smaczny, szybki i tani obiad. Nowe- udane- doświadczenia w dziedzinie kulinarnej- które de facto wyszły wspaniale. Wspaniały film, który wycisnął ze mnie łzy- Marley i Ja- który poniekąd stał się pchnięciem mojego umysłu do napisania tego co aktualnie piszę. Po którym również naszła mnie poprawka do myśli "prawdziwi faceci płaczą tylko gdy umiera Mufasa" - mianowicie, gdy umiera Mufasa i Marley. Analiza i obserwowanie dymu z osiedlowych kominów, stojąc przy kuchennych drzwiach balkonowych, które to z kolei przypominają mi o pozytywnych skojarzeniach mojego kuzyna z wizytami u mnie. Nie do końca udana próba posadzenia tyłka przy książkach w celach naukowych, oraz udany wieczór z trójką dobrych, na prawdę wspaniałych kumpli, pomimo rozmowy o motoryzacji, w której to musiałem udawać, że wszystko rozumiem i znam się na rzeczy, w miejscu gdzie dawno moje stopy nie witały- poza epizodem z odbioru sokowirówki zza baru- Galeria. Kocham samochody i ich piękno i moc, ale nie koniecznie się na tym znam- to samo względem teorii muzyki i jej części składniowych- sprzęt, zapis nut i tak dalej.
Pod sam koniec walka bez walki z uzależnieniami, z którymi czasem nie powinno się walczyć. A co. Uzależnienie od drugiej osoby, z którą jest nam w stukrotności stuprocentowości dobrze jest właśnie takim czymś. Czemu o tym? Bo właśnie zabieram się do tego, żeby próbować zasnąć, bez towarzystwa delikatnej skóry kobiecego ciała, powolnego oddechu, słodko przymkniętych powiek i spokojnego oddechu kobiety, od której jestem już totalnie i tragicznie wręcz uzależniony. Tragizm tej sytuacji też wydaje się niejako usprawiedliwiony i słuszny. Z lekkim zawianiem po spożyciu niewielkiej, acz wystarczającej dawki alkoholu- życzę dobrej nocy i spokojnych, miłych snów.

2 komentarze:

Łukasz pisze...

Jeśli pomyślałeś, widząc ten komentarz, "O! Napisał coś równie motywującego" wyprowadzę Cię szybko z błędu. Od rzeczy twórczych, w naszej rodzinie, jesteś Ty. Ja będę produkował same bzdury w komentarzach.
Meritum. Chciałem tylko oznajmić, iż lubię zwrot kuzyn w Twoich tekstach. O mojej próżności również rozmawiać nie będziemy.
From Poznań with love.

A. pisze...

Poznan - miasto doznan.

Prześlij komentarz