
Zapach kobiety jest czymś niesamowitym. Nie pierwszy raz kładę się, i pierwsze co, to zaczynam w panice wciągać głębokimi wdechami przez nos jej zapach, który został w pościeli, pod którą razem spaliśmy. Mógłbym co noc zapalać świeczkę czy kadzidełko o tym zapachu, albo wypełniać dymem, palącego się tytoniu o tym zapachu, pomieszczenie kompletnie pozbawione wentylacji i pływać w gęstwinie tej toni śniąc o nie do końca grzecznych czynnościach, ze skutkiem porannego pobudzenia pewnych okolic męskiego ciała. Pewnie męska część czytelników tego bloga doskonale rozumie o co mi chodzi. Zresztą podejrzewam, że damska część też tak ma, choć może troszkę inaczej. Nie powiecie mi chyba, że nigdy wam się nie zdarzyło obudzić się w stanie gotowości do uprawiania namiętnego seksu.
Ostatnimi czasy, korzystnie zmarnowałem sporo czasu na odświeżaniu mojego bytu w różnych miejscach, jak choćby pobliski pub Galeria, czy pomieszczenie z rowerkiem stacjonarnym do ćwiczeń w moim domu. Dalej. Spędziłem całą noc z dwojgiem bardzo dobrych kumpli grając w jakieś gry komputerowe. Byłem z wspaniałymi ludźmi we wspaniałym miejscu- mianowicie z Karolem, Kasią i Magdą w Red Light'cie w Gdańsku. Byłem też- chyba po raz ostatni- w kinie Krewetka w Gdańsku. Co skończyło się wypełniającym mnie żalem i zdegustowaniem w stosunku do ludzi, jak i miejsca, spowodowanym zachowaniem, co poniektórych, na wspaniałym filmie i stanem foteli oraz samym przebiegiem seansu, łącznie z poprzedzającymi go reklamami. Doszedłem też do wniosku, że znam bardzo mało osób, które mają nie posrane stosunki w rodzinie. Co rusz jakieś rozwody, kłótnie prowadzące do różnego rodzaju mniej lub bardziej patologicznego zachowania. Przy czym wyjaśnię, że patologią zwykłem nazywać wszelakie odstępstwa od normalności i logiki praworządnego postępowania. Sporo się posunęło pod względem twórczości w dziale 'muzyka' w moim życiu. Przybyło kolejnych kilka planów na różnorakie wydatki mniej lub bardziej potrzebne, praktyczne i tym podobne. Przeżyłem kolejne doświadczenia w sferze rozwoju aktorstwa w moim ja przy okazji kręcenia etiudy ze Środasem. Udoskonaliłem przy tej okazji również umiejętności rzutu szklanką o ścianę, co też podniosło o poziom wyżej stopień cierpliwości mieszkańców domu oraz sąsiadów. Zapoznałem się z oświetleniem, które powodowało, że po jego wyłączeniu u mnie w pokoju potykałem się o duże, ciężkie do nie zauważenia przeszkody typu mebel- przy zapalonym świetle, którego używam na co dzień, i które to zazwyczaj starcza, chyba, że poziom promili we krwi jest większy niż to dla mojego organizmu dozwolone. Nabrałem doświadczenia w dziedzinie kulinariów. Ugotowałem ciekawy obiad. Odkryłem, że ciekawe nie musi się równać z dobrym i smacznym. A przynajmniej nie w całości. Upiekłem z Magdą ciasto kokosowo-brzoskwiniowe, które wyszło wyśmienite, ale niestety zbyt kruche. I za szybko zniknęło. Za to ja dziś ze zniknięciem mam problemy. Troszeczkę za bardzo się rozbudziłem słuchając piosenki ''Gay Bar'' użytej w pierwszym, unikalnym klipie dotyczącym koncertu potęgi estrady, której logo jestem autorem, El Polbud Zespół Max. Ale przynajmniej dzięki temu powstała, na pewno przez wielu, oczekiwana notka. Planowałem ostatnio zmienić porę pisania na poranną, żeby choć raz móc napisać dzień dobry zamiast dobranoc, ale nie wyszło. Nie istotne. Mam złoty środek. Dobranoc- tym, którzy to czytają pod wieczór lub w nocy. Dzień dobry tym co czytają za dnia. Na żywo, ze słonecznej Kalifornii monolog z Państwem miałem zaszczyt poprowadzić ja, Piotrek aka Rabit Fiuk. Oddaję głos do studia.
3 komentarze:
dzień dobry ;p
chyba godziny masz na blogu przestawione :D
10 lutego godz 8:43
true, true, już wcześniej to zauważyłem, ale nie chciało mi się tego zmieniać. Był ustawiony czas pacyficzny xd -8godz.
Prześlij komentarz