
Smród psa wylegującego się całymi dniami w ojca warsztacie, w największym syfie jaki istnieje- jest czymś... No nie mogę w tym wypadku napisać cudownym. To tak w opozycji do ostatniego wpisu. Tak. Znowu pies mi chciał pokazać jak bardzo mnie kocha i jak bardzo lubi czuć moją pościel pod sobą zamiast jego wygodnego materaca. Niestety, przepiękna- acz ulotna- woń kobiecego ciała nie ma szans w starciu z Beti i jej legionem barw zapachowych. Moja senność chyba też wymięka.
Wczoraj miałem niezwykle twórczy dzień. W zasadzie to był ogółem udany i dobry dzień. Zaczął się od tego, że jadąc pociągiem na zaparowanej szybie napisałem słowo 'uśmiech!' a później miałem okazję podziwiać ludzi, którzy ulegając propagandzie zdecydowali pójść za tym ciosem i się promieniście zaczynali uśmiechać. Dowiedziałem się, że odzyskam szybciej niż się tego spodziewałem moje buty, które to byłem zmuszony oddać w celach reklamacyjnych. Zauważyliście, że w tych czasach już wszystko, totalnie wszystko, nawet, jeśli kosztuje kupę kasy- co niegdyś jednak znaczyło- a przynajmniej tak mi się wydaje- o jakości i trwałości- wszystko jest robione na opak. Rozpada się po jednej dziesiątej okresu gwarancji, co upoważnia nas oczywiście ze skorzystania z niej, ale kogo nie denerwuje konieczność jeżdżenia do sklepów w takim celu. W dodatku sklep, o którym myślę jest w Galerii Bałtyckiej- wielkim Koloseum w wydaniu współczesnym, miejscu walki tytanów- kobiet, i mężczyzn, zwykłych, słabych śmiertelników. Przynajmniej ja się tak czuję wchodząc do tego typu centrum handlowego na przykład z moim lokatorem Sławkiem, który chyba w tej relacji spełnia się w roli kobiety jednak. Poza tym nie lubię tego typu zatłoczonych miejsc.
Wracając po ciemku już z uczelni napisałem w pociągu kilka tekstów, albo raczej ich szkice, które mam zamiar użyć w procesie zdobywania sławy z zespołem Scream City Scream. Swoją drogą nie tylko wracałem po ciemku, a i pisałem po ciemku, bo chyba komuś w pociągu spodobał się stroboskopowy efekt wywołany przez zabawę włącznikiem światła. W domu grałem jakiś czas na gitarze i stworzyłem kolejne kilka szkiców, tym razem w sferze dźwiękowej (...) - tu zasnąłem, tym samym straciłem wątek. O czym to ja, ach tak, pościel o woni psa, kilka przydatnych mi rzeczy, bla bla bla, festiwalowe wydanie podróży pociągiem. Ok. Potem był ciężki poranek, nijaki dzień na uczelni, odebrane buty, obserwacja gołębi, i podróż do domu. Skończę na obiedzie i poczekam na kolejny przypływ weny. Dobry plan- to jego brak. Pozdrawiam.
1 komentarz:
tęsknię, wiesz. wiosnąnadrobimy kawy, herbaty iu posiadówy w moim pokoju prawda? z moich urodzin głównie wódki zostały. Kocham Cię... Przyjacielu <3
Prześlij komentarz